Niedoskonałe jest piękne. Wabi-sabi, nowy trend w projektowaniu

W ostatnim czasie zaczyna być bardzo popularny japoński trend wabi-sabi odwołujący się do natury i rzemiosła, czyli surowe drewno, naturalne tkaniny jak len czy bawełna, ceramika z gliny. Po duńskim hygge i szwedzkim lagom kolejna inspiracja dla branży projektowej płynie do nas z Japonii.

Wabi-sabi jest określeniem epoki designu i japońskiej filozofii. Sabi oznacza piękno wynikające z upływu czasu, wabi zaś oznacza prostotę. Główną wartością tej filozofii jest docenianie tego, co stare, a przez to urokliwe.  Ten trend gloryfikuje autentyczność i dopuszcza myślenie, że nie wszystko jest i musi być idealne. Wszystko wskazuje na to, że ten trend skutecznie zdetronizuje duńskie hygge.

- Główną cechę wnętrz wabi-sabi to naturalność, naturalność i jeszcze raz naturalność oraz przedmioty z duszą. A co to tak naprawdę oznacza, że nie musimy się już przejmować odpadającym tynkiem ze ściany, nie idealnie nałożoną farbą, spod której prześwituje momentami tynk, podłoga - parkiet jest porysowany albo delikatnie uszkodzony. – tłumaczy Natalia Szajdzińska-Kęsicka, architekt wnętrz - www.tenkawalekpodlogi.pl

Wabi-sabi skupia się na akceptacji naturalnego cyklu dojrzewania, na odnajdowaniu piękna w niedoskonałościach, które niesie starość. Ten brak perfekcji, widoczne oznaki upływu czasu oraz oznaki użytkowania widać w produktach i elementach wyposażenia wnętrz. To daje przytulną całość, wpływa na odczucia „domowego” klimatu odbiegającego często od zimnych i odpychających aranżacji prezentowanych w magazynach wnętrzarskich.

- Charakterystycznymi kolorami dla tego trendu są tzw. kolory ziemi łączone z neutralnymi barwami jak biel i jasne, delikatne odcienie szarości. Generalnie kolory mają być wyciszające, uspakajające i kojące, a nasze życie utrzymane w harmonii – dodaje Natalia Szajdzińska-Kęsicka.

Wiemy, że o charakterze wnętrz często decydują detale i subtelne dodatki. Stawiając na autentyczność i skromność nie rezygnujemy z piękna a jedynie wydobywamy nowe. Kintsukuroi to stara japońska sztuka naprawiania potłuczonej ceramiki przy pomocy laki z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych. W efekcie takich działań powstaje dodatkowo ozdobiony przedmiot, który idealnie dopełni wnętrze w duchu wabi sabi.

- Stare drewno, podniszczone deski, często z recyklingu, potłuczona porcelana, kubek z odpadającym uszkiem czy wyszczerbiona miska, a także ceramika tworzona ręcznie, gdzie widać niedoskonałości, brak perfekcji, to koleje elementy składające się na ten trend. Po prostu doceniajmy już to, co mamy. Filozofia wabi-sabi to trochę taka opozycja to wszechogarniającej nas w ostatnich latach perfekcji i idealnego życia w zgodzie z najnowszymi trendami, tak trochę na przekór konsumpcjonizmowi - podsumowuje Natalia Szajdzińska-Kęsicka.

Brzmi znajomo? Prawdopodobnie nasi dziadkowie i rodzice kierowali się wabi-sabi zanim stało się to modne. Jednak oni żyli w innych czasach, w których nie można było od tak urządzić sobie mieszkania. Korzystało się z tego, co udało się zdobyć. Jeśli coś się psuło lub tłukło to nie wyrzucało się tego a naprawiało.